Lata minęły...
Historia strony
Nie zalecam czytania wszystkich części tego artykułu za jednym razem, jest dosyć długi ale tych którzy dobrną do samego końca czeka mała niespodzianka :).
Zauważ, że ta część artykułu powstała w sierpniu 2002 r. a co za tym idzie, odwołania typu 'rok temu' należy odpowiednio przekładać na obecny czas.
Wstęp
Ten 'mały' artykuł opisuje (wcale nie taką krótką) historię tegoż serwisu a także mojej styczności z komputerem. Zawiera też kilka przemyśleń, uwag i... a zresztą sami zobaczcie :). Właściwie można by powiedzieć że nie ma o czym tu pisać, ale jak znam życie to i tak skończy się na kilometrowym wywodzie. Jeśli macie czas, pieniądze, energię i ochotę, możecie czytać dalej :). Wszystko zaczęło się bardzo, bardzo dawno temu a konkretnie jakieś 2,5 roku temu. Pod koniec 1 klasy mojej kochanej szkoły (Technikum Energetycznego przy ul. Jasnej w Gliwicach, tutaj szybki ukłon w stronę wszystkich znajomych) dostałem ustrojstwo zwane komputerem. 'Zwane', bo z nowymi sprzętami w tamtym okresie (nie mówiąc już o tym jak jest teraz) biedny P133 (tak właściwie P120 ale podkręcony do 133 ;) nie miał nic wspólnego.
Era konsol
Oczywiście kiedy dostałem pierwszy komputer wcale nie byłem zupełnie niezwiązany z komputerami, a może ogólniej mówiąc z czymś co jest elektroniczne i służy do grania :). Jeśli dobrze pamiętam pierwszą taką maszyną jaka zawitała dumnie w moim domu była Atari 2600, a konkretnie jej podróbka. Kiedy to było ? No cóż nie pamiętam, myślę że baaardzo dawno temu. Mimo to dokładnie pamiętam gierki z tamtego okresu a obecnie posiadam na emulatorze kolekcję około 1000 gier na ten sprzęt. Może nie wszyscy kojarzą czym było A2600. No więc urządzenie to (zwane konsolą do gier) było czarnym pudłem z kilkoma (konkretnie czterema) dźwigienkami, i czymś co można by uznać za joysticki. Być może gry nie powalały grafiką ale dawały długie godziny grania, kolejny raz potwierdzając (nie tylko moją) opinię, iż liczy się coś innego niż grafika i muzyka a mianowicie inny bardzo ważny czynnik zwany grywalnością. Po kilku latach 'dorobiłem' się kolejnej konsoli - tym razem będącej podróbką Pegasusa. Jeśli chodzi o szczegóły to sam w sobie Pegasus jest podróbką konsoli zwanej NES (Nintendo Entertaiment System), która nie dotarła jakoś do naszego pięknego kraju. Konsola ta nie posiadała niestety takiego ogromu wbudowanych gier więc zaczął się czas zaopatrywania w cardrige z gierkami, których swoją drogą miałem całkiem sporo. Głównie dlatego że był to czysty handel wymienny typu za jeden cardridge z Ninja Cats (genialna gierka :) dostałem 10 z innymi grami itd. Ostatecznie przeszło przez moje ręce ponad 200 gier. Obecnie na użytek emulacji NESa udało mi się je zebrać prawie wszystkie i dopiero teraz zauważyłem jak perfidnie 'twórcy' gier na Pegasusa 'tworzyli' gierki kopiując całość z NESa, wycinając znaki firmowe i ... nie robiąc nic więcej. Po pewnym czasie przyszedł czas na skok technologiczny i przesiadłem się z 8 na 32 bitową konsolę. Tak, nadeszły czasy PSXa. Prowadząc wymianę grami zobaczyłem chyba wszystko co wyszło na tę platformę sprzętową. Oczywiście nigdy nie przestanę darzyć szczególną sympatią takich gier jak Final Fantasy 7 i 9 czy FF Tactics. Jeśli ktoś w nie nie grał, nie może mówić o sobie jako o wiedzącym wszystko o grach :).
Programowanie czas zacząć
Oj, trochę się rozgadałem o podłożu 'historycznym' które ze stroną nic wspólnego nie ma, więc wracam do wydarzeń sprzed 2,5 roku. Właściwie mój komputer nie mógł służyć do grania (chociaż znalazłem kilka dobrych klasycznych gier), więc przyszedł czas na zajęcie się czymś innym. Opanowanie systemu przyszło samo bo tak do końca to w Windowsie nie ma co do opanowywania :). Padło więc na Internet. Internetem bawiłem się już sporo wcześniej włócząc się bez celu po kafejkach internetowych (tutaj pozdrowienia szczególnie dla właścicielki kafejki przy ul. Barlickiego :), jednak teraz - kiedy miałem komputer - można było wykorzystać Internet do czegoś lepszego. Padło oczywiście na programowanie. Znalazłem sporo informacji o QBasicu. Tak, język ten był mi znany już dużo wcześniej mimo że nie miałem jeszcze komputera: widziałem go w akcji na jakichś Spektrumienkach i temu podobnych sprzętach zaś sam dobrze go znałem (w teorii) z kilku książek (głównie z jednej sprzed ponad 10 lat ;). Praktyki nieoczekiwanie dostarczyła mi - jeszcze przed zdobyciem własnego komputera - szkoła. Mimo że nie było tego w żadnym programie zajęć to ochoczo bawiłem się Basic'iem na jakimś złomie (oj, bardzo przepraszam, zabytku) w szkole, to zdaje się był Amstrad albo coś w tym stylu :). Szkoła ogólnie wywarła duży wpływ na chęć posiadania własnego sprzętu z kilku powodów: po pierwsze mało kto nie miał 'kompa', a tak to już bywa że innym się nieco zazdrości (w granicach zdrowego rozsądku oczywiście), po drugie jak zobaczyłem te piękne 286-tki w pracowni komputerowej oraz to co można na nich wyrabiać to zapragnąłem własnego sprzętu. Szczególnie kilka lekcji informatyki podsyciły tą chęć (a konkretnie zabawy z bazami danych w czym i tak na razie jestem dosyć dobry). Oczywiście informatyka skończyła się po jednym roku a drugi jej rok (ostatni zresztą) nie nazwałbym lekcjami ale czystym graniem (chociaż to może lepiej :). Zresztą, to jedyne co można było robić na informatyce z nauczycielem polskiego :).
Nieco o TGFie
No dobra, wracając do Basica - popełniłem nawet kilka programów i zabierałem się do zrobienia gry, kiedy nagle olśniło mnie zjawisko zwane TGF czyli The Games Factory. Przypadkiem (niezupełnie, ale uogólniając można to tak nazwać) wpadła w moje ręce pełna, oryginalna wersja tego programu. Dema dołączone do całości wbiły mnie w ziemię, i zabrałem się do jego nauki. Tu chyba ujawniła się moja żyłka oraz zamiłowanie do tworzenia czegokolwiek i bardzo szybko przyswoiłem sobie obsługę programu oraz zrobiłem kilka bardzo prostych gierek (Labirynt, Gatezilla, Ball2000, Obcy).
Początki strony
Wtedy właśnie pomyślałem o zrobieniu swojej własnej strony. Ale moment, ja nie umiałem robić stron ! I tu zupełnym przypadkiem jakiś miesiąc czy dwa wcześniej kupiłem sobie numer Komputer Świata gdzie zamieszczony był kurs robienia stron we Front Page Expressie - no proszę, darmowy, łatwy w obsłudze program. Jeśli chodzi o szczegóły to nadal go używam i bardzo się z tego cieszę :). Wracając do kursu, trwał on przez 6 numerów czyli prawie 3 miesiące. Oczywiście kiedy miałem zamiar robić stronę kurs dobiegał prawie końca a ja posiadałem wszystkie numery (z zupełnie innego powodu, ale to mało ważne), no proszę - idealnie :). Program sam w sobie był banalny a resztę obsługi nie opisaną w kursie przyswoiłem sobie sam metodą prób i błędów. Teraz trzeba było znaleźć miejsce na stronę, w kursie polecano Republikę.pl, poszukałem, pooglądałem i doszedłem do wniosku że faktycznie, 6 MB to najwięcej ile można mieć na stronę (wtedy tak było, teraz są już lepsze oferty jeśli chodzi o miejsce, jednak moim zdaniem nadal Republika.pl przoduje prędkością). Nieoczekiwane kłopoty przyszły z zupełnie innej strony. Przez ponad miesiąc męczyłem się z pewnym problemem a mianowicie jak by tu uploadować stronę na serwer. Brzmi śmiesznie, ale tak było. Dlaczego ? Bo w dokumentacji Republiki.pl był błąd mówiący o tym że adres serwera FTP to adres serwera pocztowego (np. friko6.onet.pl) + 'ftp' na początku + '/' + nazwa użytkownika na końcu. Niestety wcale tak nie było, w końcu po kilkunastu próbach doszedłem do tego, a zaraz potem ten błąd w dokumentacji poprawiono :). No i w końcu po prawie miesiącu denerwowania się udało się 7 i 8 sierpnia przesłać stronę na serwer. Strona wyglądała bardzo biednie, podczas przesyłu danych uszkodziło się tło, licznik nie działał, tak samo formularz kontaktowy, a niektóre obrazki się znegatywowały (czyżby dlatego że cały proces odbywał się z prędkością poniżej 0,5 kB/s ? :). W każdym razie podczas drugiego już pobytu w nowej kafejce (tańszej o całe 1zł od poprzedniej) wszystko naprawiłem. No cóż, kursy bywają nieaktualne :). Przez pierwszy miesiąc strona zarejestrowała jeśli dobrze pamiętam 17 odwiedzin w tym około 10 moich :). Potem nagle zrobiło się lepiej (zdaje się po swego czasu darmowej reklamie w Telegazecie), tak że powoli pojawiły się cyferki 100, 200, 300 i wreszcie magiczna liczba 1000 odwiedzin. W końcu strona zyskała stałych odwiedzających i można było powiedzieć że wreszcie 'żyła'. Po drodze kilkukrotnie zmieniałem wystrój (najpierw wszystko na różowo, potem fioletowo z odrobiną czarnego, jeszcze później niebieski marmur, fioletowa lawa i wreszcie ostatecznie całość na fioletowo).
Fabryka Gier
Przy okazji moich początków (no może nie aż tak wcześnie ale gdzieś w tej okolicy) zaistniałem na forum Fabryki Gier, aż w końcu zostałem także jednym ze współredaktorów FG. Osobiście bardzo szanuję wszystkich którzy w tamtym okresie byli zaangażowani w działalność Fabryki, a także kilka innych osób które dołączyły później, nawet w czasie jej rozpadu. W obecnym stanie jednak FG nie jest tym czym była i nie ma dla mnie aż takiej wartości jak kiedyś, a szkoda.
A teraz trochę o Delphi
Dobrze, wracając znowu do tematu: TGF pozwolił mi zrobić dużo dobrych gier, m.in. FastBalla 1 & 2, Maxa 1 i oczywiście Maxa 2. Ta ostatnia gra została wydana w drugim roku istnienia strony, mimo iż najwięcej pracowałem nad nią w roku wcześniejszym ... ale o Maxie 2 jeszcze będzie nieco za chwilę. TGF jest świetny - trzeba przyznać że w erze super gier w 3D, gry w nim tworzone nadal są popularne nie tylko wśród posiadaczy starszych komputerów. Mimo to TGF to jednak nie wszystko. Jest dobry do robienia praktycznie tylko gier. Właśnie dlatego poszukałem czegoś innego, z czego mógłbym równolegle korzystać. Przewaliłem się przez C++ - ale nie za bardzo lubię konstrukcję tego języka, potem był Pascal - który bardzo przypadł mi do gustu - szczególnie jego prostota i podobieństwo do Basica. W końcu padło na jego młodszego Windowsowego brata (siostrę ? :) czyli Delphi. Delphi idealnie uzupełnia TGF choćby dlatego że można tworzyć DLLe rozszerzające możliwości TGFa - dzięki temu posiadamy kontrolę dosłownie nad wszystkim co tworzymy w TGFie. Delphi jest środowiskiem idealnym do tworzenia programów wszelkiej maści a nawet prostych gier (chociaż niekoniecznie prostych, są nawet złożone engine'y 3D), m.in. do grania po sieci (np. słynny The General).
Co zrobiłem w ostatnim roku
Dobrze, myślę że kiedy skończyłem już historię teraz czas podsumować cały
drugi rok istnienia strony i bardzo króciutko napisać coś o programach i grach
jakie zrobiłem w tymże okresie. Z każdym z nich wiąże się przeważnie jakaś
drobna historia, ale będę się starał streszczać :).
Rozsyłacz - w grudniu 2001 roku byłem mocno rozczarowany działaniem serwisów
udostępniających darmową subskrypcję - albo maile nie dochodziły, albo jeśli już
dochodziły to nawet z miesięcznym opóźnieniem. Właśnie dlatego powstał Rozsyłacz
- dzięki niemu miałem pełną kontrolę nad procesem rozsyłania i wiedziałem czy
coś dochodziło, czy nie. W zeszłe wakacje bardzo mocno rozbudowałem program.
Jako małą ciekawostkę podam iż zainteresowała się nim nawet pewna firma i
zaproponowała jego komercyjną sprzedaż. Szkoda że nic z tego nie wyszło, ale
warunki jakie oferowali (usunięcie darmowej wersji ze strony lub mocne
ograniczenie ilości odbiorców subskrypcji) zdecydowanie mi nie odpowiadały.
Obecnie używa go sporo osób (które napisały do mnie dziękując za niego, i pewnie
drugie tyle o których nawet nie wiem). Z bardziej znanych serwisów używa go duży
portal webmasterski WebInside.pl.
Przypominacz - Przypominacz miał być na początku małym skromnym programem, ale
po rozbudowaniu w zeszłe wakacje naprawdę zyskał dużo opcji i ... zacząłem go
sam używać :). Trudno to przyznać ale korzystam tylko z małej części moich
programów.
Text Games Makera - a dlaczego miałbym nie robić własnego programu do tworzenia
gier ? Trafiło akurat na gry tekstowe bo w tej kwestii nie znalazłem żadnego
dobrego (polskiego) programu. Obecnie otrzymałem już ponad 10 gier zrobionych w
nim i przyznam że są coraz lepsze.
Deformator - ładny, konfigurowalny wygaszacz ekranu, zrobiłem go żeby powiększyć
kolekcję wygaszaczy ekranu na stronie, podobno było ich za mało i były za mało
konfigurowalne :).
Linijka - to program właściwie dla mnie bo, no cóż, brakowało mi dobrej linijki.
Ale zaopatrzyłem ją w kilka ciekawych opcji i ostatecznie umieściłem ją na
stronie.
FastPad - historia FastPada to już ponad 2,5 roku, ale dopiero wersja przepisana
w Delphi jest godna uwagi. Zaś wersja 2.0 - nad która już bardzo długo pracuję -
będzie godnym następcą, który mam nadzieję zagości na wielu komputerach, zamiast
Notatnika.
Max 2 - oczywiście mój najbardziej popularny 'produkt', który ukazał się na
kilku CD dołączanych do gazet (nie tylko w Polsce), otrzymał kilka wyróżnień i
nagród na stronach z darmowym oprogramowaniem i ma szczególne znaczenie dla mnie
- w końcu poświęciłem mu bardzo dużo czasu. Tutaj mała prośba do wszystkich
którzy zasypują mnie pytaniami o Maxa 3 - kiedy będę gotowy na to na pewno coś
ogłoszę :). Z drobnych ciekawostek: jak na razie jedna osoba przesłała mi (z
własnej nieprzymuszonej woli) za to jak bardzo podobał jej się Max 2 nawet
przyzwoitą sumkę, za co także bardzo, bardzo dziękuję ;).
Oczywiście w tym czasie zrobiłem wiele innych programów, nie wszystkie są
dostępne na tej stronie (np. programiki dostępowe dla kilku stron). Inne
bardziej tematyczne zajęły miejsce w archiwach programów. Nie mogę tu także
zapomnieć o czcionce Kropki której poświęciłem dużo czasu.
Na razie to wszystko, zapraszam do przeczytania
kolejnej części
Wasz Aionel